Polska jasnym punktem w regionie
Mark Allen, rezydujący w Warszawie przedstawiciel Międzynarodowego Funduszu Walutowego na Europę Środkową i Wschodnią, mówi w wywiadzie dla „International Monetary Fund Survey Magazine” o tym, w jaki sposób Polsce udaje się w czasach kryzysu osiągać jeden z najwyższych wzrostów PKB w Europie oraz stabilność systemu bankowego.
Zdaniem Allena Polska to wciąż „olbrzymi rynek wschodzący, podobnie jak Turcja, Brazylia i Chiny”. Poza tym w Polsce występuje bardzo korzystne zjawisko znacznego popytu wewnętrznego, jak również olbrzymi wzrost inwestycji publicznych, na co duży wpływ ma dopływ funduszy unijnych.
Jednak pomimo tak dobrej kondycji w dobie obecnego kryzysu nikt nie może uważać, że jego ten kryzys nie dotknie. „Na główne zagrożenia czyhające na Polskę ona sama nie ma wpływu”, mówi Allen. „Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył swoje prognozy dla gospodarki światowej i jego zdaniem eurostrefa będzie przeżywać w tym roku lekką recesję, a Polskę może ona dotknąć na trzy sposoby. Po pierwsze za pośrednictwem popytu zewnętrznego. Polska gospodarka jest uzależniona od eksportu do krajów strefy euro, a za ich pośrednictwem do innych części świata”. Tak więc jeśli załamie się popyt zewnętrzny, ucierpi na tym polski eksport.
Drugi czynnik to spadek napływu kapitału zagranicznego do Polski, co powoduje spadek wartości złotego.
A trzeci – to problemy w zachodnioeuropejskim systemie bankowym. Większość działających w Polsce banków ma swoje główne siedziby w Europie Zachodnie i jeśli tam będą mieć one problemy, nie ominą one Polski. Jednak, zdaniem Marca Allena, Polska jest dobrze przygotowana, by stawić im czoło, a jej system bankowy jest w dobrej kondycji.
„Polski system bankowy jest dobrze dokapitalizowany, ponieważ w 2010 roku nadzór bankowy nalegał, aby banki raczej trzymały zyski, zamiast je wydawać. A że bankowość to zyskowny biznes, toteż banki nieźle zarobiły. To prawda, że trudno jest pomnożyć kapitał na rynku, ale Warszawska Giełda Papierów Wartościowych jest dość płynna, tak więc dzięki transakcjom na niej można zarobić”.
Problem, z jakim borykają się polskie banki to złe kredyty, ale zdaniem Allena nie jest on tak dotkliwy, jak w innych krajach Europy Zachodniej.
Mark Allen zauważa, że Polska nie skorzystała jeszcze z elastycznej linii kredytowej, gdyż traktuje ją jako rezerwę na trudne czasy. Nie skorzystała z tych pieniędzy, bo nie zawitał do niej kryzys. Jednak już sama świadomość posiadania możliwości skorzystania z elastycznej linii kredytowej „sprawia, że zarówno polski rząd, jak i polskie rynki finansowe czują się pewniej”. „Rozmawiając z polskimi politykami, urzędnikami oraz ludźmi ze świata finansów wyraźnie widać, jak często i jak pozytywnie mówią o tym, jak bardzo dodaje otuchy świadomość, że można skorzystać z pieniędzy elastycznej linii kredytowej”.
„Można jednak zapytać, dlaczego Polska, mając elastyczną – na wszelki wypadek - linię kredytową w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, zobowiązała się do finansowego wsparcia Funduszu”.
Otóż UE chce wzmocnić Fundusz, a Polska jest członkiem UE. „Jeśli jednak Polska będzie musiała skorzystać z elastycznej linii kredytowej, wówczas pieniądze wpłacone przez Polskę na wzmocnienie Międzynarodowego Funduszu Walutowego nie wejdą do puli pożyczkowej”, mówi Marc Allen.
Zapytany o nastroje wśród Polaków Marc Allen odpowiada, że jego zdaniem ludzie „czują się dość pewnie, choć zdają sobie sprawę, że za granicami ich kraju przetaczają się burze”. Konsumenci nadal czują się pewnie, a firmy prywatne inwestują.
jp/”IMF Survey Magazine”
fot. Andrzej Hrechorowicz/PAP