Pakt fiskalny powinien być jak zachodzące Słońce
Jacek Saryusz-Wolski przekonuje, że pakt fiskalny, nad którym toczy się dyskusja w UE może rozmontować Wspólnotę, jeśli nie będą w nim uczestniczyć wszyscy.
Roman Czejarek: Jacek Saryusz-Wolski w naszym studiu, deputowany do Parlamentu Europejskiego, Platforma Obywatelska. Dzień dobry.
Jacek Saryusz-Wolski: Dzień dobry, witam.
Krzysztof Grzesiowski: Witamy w Sygnałach. Tak na potrzeby tej rozmowy, gdyby na początek pan przypomniał, czym ma być pakt fiskalny, umowa fiskalna.J.S.-W.: Jest to taka proteza, żeby zmusić, skłonić kraje członkowskie, żeby respektowały zasady zdrowych finansów publicznych, krótko mówiąc kontrolowanie długu, bo z tego się ten cały kryzys wziął. I w pierwszym rzucie to miało się odbyć wewnątrz traktatów unijnych, no a potem się okazało, że jednak to będzie umowa na zewnątrz Unii, i duża część batalii toczy się o to, żeby nie stworzyć nowej małej Unii obok tej starej i żebyśmy my nie byli wykluczeni. No i na razie te kolejne wersje, a wczoraj się wieczorem pojawiła czwarta wersja, bo pamiętajmy, że trzydziestego już jest ten szczyt, który powinien w zasadzie sprawę domknąć. Ona nadal jest niesatysfakcjonująca, to znaczy nie daje tego, o co chodzi, to znaczy, żeby to była wspólnotowa metoda czy żeby miała swoją rolę i instytucje Unii, czyli Komisja Europejska i Europejski Trybunał Sprawiedliwości, i Parlament Europejski. No i żeby ci, którzy nie są, a będą, bo są do tego zobligowani traktatem, a to są wszystkie kraje z wyjątkiem Wielkiej Brytanii i Danii, żeby siedziały przy stole, żeby uczestniczyły w tym procesie, bo kształtuje się to strefa euro taka, do której oni będą wchodzili, więc powinni mieć na to wpływ, a przynajmniej wiedzieć, co się dzieje. I na dzisiaj z tym jest nie najlepiej. Chociaż Parlament Europejski wczoraj przegłosował jednoznacznie naszą, polską poprawkę mówiącą o tym, że wszystkie kraje, dzisiejsi i przyszli członkowie strefy euro powinni mieć równe prawa i uczestniczyć w euroszczytach.
K.G.: Pan wspomniał o czwartej wersji. Ja powołam się na tekst, który publikuje Polska Agencja Prasowa, że w szczytach euro będą uczestniczyć przynajmniej raz w roku kraje spoza strefy euro, ale pod warunkiem, że nie tylko podpiszą nową umowę, ale zadeklarują, że częściowo ją wdrożą, tak twierdzi Polska Agencja Prasowa.
J.S.-W.: No, to jest... Ja znam ten tekst z wczorajszego wieczoru. Tam jest napisane, że będą uczestniczyć... tam jest takie słowo if appropriate, jeśli okaże się to zasadne czy właściwe, krótko mówiąc znak zapytania...
R.Cz.: A kto będzie oceniał, czy to jest zasadne?
J.S.-W.: No, starzy [śmiech], starzy...
K.G.: No właśnie.
J.S.-W.: I to oznacza, że będą uczestniczyli w tym finale trochę jak kwiatek do kożucha czy listek figowy, natomiast nie w całym okresie przygotowawczym. Czyli to jest bardziej pozór uczestnictwa niż rzeczywiste uczestnictwo i sądzę, że dla nas nie jest to satysfakcjonujące, tak samo jak dla Parlamentu Europejskiego nie jest satysfakcjonujące, że szef Parlamentu będzie zapraszany na wysłuchanie, czyli wejdzie, powie i wyjdzie. No, to jest tworzenie pozorów, natomiast...
K.G.: Albo posłucha i nawet nie powie i wyjdzie.
J.S.-W.: Nie, nie, nie, to be hear...
K.G.: Aha, wysłuchany...
J.S.-W.: ...czyli będzie wysłuchany i potem musi zamknąć drzwi z drugiej strony. Tak że my, Parlament Europejski, z tego nie jesteśmy zadowoleni, tak samo jak i kraje nie strefy euro, ale jutrzejsi, bo przecież z wyjątkiem tych dwóch krajów będziemy w strefie euro, pytanie, kiedy. No, to też nas nie satysfakcjonuje, bo z jednej strony tylko strefa euro korzysta z tej solidarności liczonej setkami miliardów. Przypomnijmy, że my korzystamy z solidarności, dzięki Bogu, ale liczonej miliardami, natomiast tam są setki miliardów – Grecja, Portugalia, Irlandia – a jednocześnie oczekuje się od nas, że będziemy wpłacali, nie tak wielkie kwoty, ale jednak, a tak naprawdę nas się dopuszcza do tego stołu, no, w taki sposób, no, niepełnoprawny. Dlatego w sformułowaniu naszej poprawki parlamentarnej jest mowa o tych samych prawach. Tych samych prawach. A polskie stanowisko mówi: tak, chcemy uczestniczyć, oczywiście nie rościmy sobie pretensji, żeby głosować. Natomiast nawet dzisiaj francuska szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego jest zapraszana i uczestniczy, czyli ktoś z zewnątrz Unii tak, a my wewnątrz Unii, ale dopiero za jakiś czas członkowie Unii, nie. No, to jest trudne do przyjęcia.
K.G.: A jak się ma ta wersja, która na razie obowiązuje o tym uczestnictwie przynajmniej raz w roku, do tego, co powiedział premier w środę, że bez prawa do uczestnictwa w euroszczytach Polska nie podpisze umowy fiskalnej, czyli...?
J.S.-W.: Ja rozumiem stanowisko premiera tak, że tu chodzi o pełne uczestnictwo z tym samym ograniczeniem, że nie rościmy sobie prawa do głosowania. Natomiast nie uczestnictwo pozorowane, tak to nazwę, które polega na tym, że jesteśmy dopraszani raz w roku być może na kolację (to byłaby bardzo droga kolacja), natomiast nie uczestniczymy w całym... we wszystkich spotkaniach i w pełnym zakresie, bo tu chodzi również o spotkania różnego rodzaju ciał, grup roboczych wcześniej przygotowujących do spotkania, bo przyjazd na koniec i bycie takim kibicem tylko tego, co się wydarzy i co się wydarza i co się mówi, no, to nie jest to, to jak gdyby zaspokojenie naszej być może próżności czy, nie wiem... natomiast to nie jest realne.
K.G.: Pan wspomniał o stanowisku Parlamentu Europejskiego, na polski wniosek zresztą, ale i Komisja Europejska jest za tym otwarciem euroszczytów dla wszystkich państw członkowskich, czyli ten nacisk jest i Komisji, i Parlamentu...
J.S.-W.: Komisja Europejska powoli ewoluowała pod naszym naciskiem. Dzisiaj zajmuje stanowisko takie jak trzeba, to znaczy, że tam trzeba jak najwięcej instytucji unijnych, ten proces ma być oparty o prawo europejskie, z udziałem Parlamentu, z udziałem krajów nie dzisiaj jeszcze członków strefy euro. Jeszcze jedna ważna rzecz, tak zwana „klauzula zachodzącego słońca”, która mówi o tym, że tak jak słońce ginie za horyzontem, że ta umowa ma trwać powiedzmy pięć lat i potem z automatu wygasa i musi do tego czasu być włączona do prawa unijnego po to, żeby nie tworzyć równoległej tej Unii-bis. W Paryżu się nawet mówi o tym, żeby stworzyć nowy sekretariat, nawet były rozmowy na temat tego, czy by drugiego Parlamentu Europejskiego tylko dla strefy euro nie zainstalować w Strasburgu i tak dalej, i tak dalej. (…)”.
Źródło: Polskie Radio Program I